Sławomir John Lipiecki Website
rejestraja
login hasło


Pancernik USS „North Carolina” (BB-55)

Czyli "Showboat" - okręt na pokaz

 

Amerykański pancernik (BB-55) USS „North Carolina” był pierwszym szybkim, nowoczesnym, dobrze opancerzonym okrętem liniowym zbudowanym w Stanach Zjednoczonych po długiej przerwie spowodowanej postanowieniami Traktatu Waszyngtońskiego z 1922 r., zakazującego budowy jednostek tej klasy. Z całą pewnością był to jeden z najsilniejszych i zarazem bezpodstawnie najmniej docenianych (dowód na to znajdziemy choćby w artykule W. Holickiego zamieszczonym na łamach MSiO nr 2/2001 str. 47) od strony technicznej okrętów w historii. Tym niemniej dzięki licznym zasługom wyniesionym z lat II wojny światowej, oraz hojności i zasobności finansowej swojego patrona - stanu North Carolina - można omawiany pancernik podziwiać dziś w roli jednostki muzealnej (oraz w charakterze okrętu-bazy części zamiennych dla potężnych pancerników typu Iowa, z których dwa - USS „Iowa” i USS „Wisconsin” - wciąż pozostają „na stanie” jednostek morskich US Navy, w pół-muzealnej roli) na Cape Fear koło Wilmington.

 

Geneza i budowa

 

Pierwsza wojna światowa uczyniła Stany Zjednoczone pierwszą potęgą morską i międzynarodowego arbitra w kwestii zbrojeń na morzu, w tym ustalania proporcji flot wojennych. Po podpisaniu w Waszyngtonie 6 lutego 1922 r. rozbrojeniowego traktatu, pod banderą USA pozostawało w służbie czynnej 18 okrętów liniowych, w tym aż 12 nowych superdrednotów (należały one do typów Nevada, Pennsylvania, New Mexico, Tennessee i Colorado). W połowie lat 30-tych XX wieku olbrzymie możliwości taktyczne szybkich grup uderzeniowych floty oraz rosnąca rola lotnictwa i lotniskowców były już poważnie traktowane przez czołowych ekspertów US Navy. W związku z tym pojawiały się coraz liczniejsze głosy w sprawie budowy nowych pancerników, które zdolne byłyby do osiągania wielkich prędkości przy jednoczesnym zachowaniu dużej siły ognia i relatywnie dobrego opancerzenia.

 

USS North Carolina

USS "North Carolina" (BB-55) w 1945 r. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Wobec pogarszającej się sytuacji międzynarodowej w drugiej połowie lat 30-tych XX w. podjęto decyzję o drobnych zmianach w projekcie przyszłego pancernika. W swojej ostatecznej wersji był to okręt o wyporności standardowej równej traktatowemu limitowi, długości kadłuba 217,6 m, szerokości maksymalnej 32 m i zanurzeniu 9,8 m. Moc urządzeń napędowych wynosiła 115 000 SHP. Pancernik miał zostać uzbrojony w 12 nowoczesnych armat Mk-11 kalibru 356 mm (14”) L/50 rozmieszczonych w 3 czterodziałowych wieżach. Pełną dokumentację techniczną nowych pancerników zatwierdzono 4 maja 1937 r. i już 1 sierpnia tego samego roku stocznie otrzymały kontrakty na budowę. Pancernik oznaczony symbolem (BB-55), dla którego przewidziano nazwę USS „North Carolina”, miał powstać w stoczni marynarki wojennej w Nowym Jorku (New York Navy Yard), zaś bliźniaczy (BB-56), czyli USS „Washington”, w Filadelfii (Philadelphia Navy Yard).

 

Po wystąpieniu Japonii z układów rozbrojeniowych i uzyskaniu informacji od wywiadu o rozpoczęciu prac nad nowymi, wielkimi pancernikami (chodzi o jednostki typu Yamato - nie znano wówczas ani ich nazw, ani dokładnych danych taktyczno-technicznych), zaistniała możliwość skorzystania przez Stany Zjednoczone z klauzuli eskalacyjnej. W połowie 1937 r. postanowiono uzbroić pancerniki w 9 nowych, potężnych armat Mk-6 kalibru 406 mm (16”) L/45. Podjęta zbyt późno decyzja nie dała możliwości zastosowania opancerzenia w pełni adekwatnego do uzbrojenia głównego (co nie znaczy, że nie istniała strefa bezpieczeństwa wobec tego kalibru armat). Część płyt pancernych pasa burtowego była w dodatku już wykonana i dostarczona do stoczni, a zastosowanie nowych zwiększyłoby wyporność standardową grubo ponad zakładane 35 000 ts i wydłużyło proces budowy.

 

Ostatecznie wprowadzono kilka drobnych ulepszeń w systemie opancerzenia, zwłaszcza w rejonie komór amunicyjnych. Tym samym stało się oczywiste, że mimo wielkiej staranności w projektowaniu nie uda się utrzymać traktatowych 35 000 ts standard. W związku z tym starano się budowane pancerniki jak najbardziej odciążyć. Pozwoliły na to m.in. nowoczesne technologie z dziedziny produkcji i łączenia blach poszycia oraz konstrukcji elementów mechanicznych. W rezultacie aż 35 % połączeń było spawanych elektrycznie, co w zestawieniu z lżejszą i zarazem silniejszą niż się początkowo spodziewano siłownią, pozwoliło zaoszczędzić niebagatelne 330 ts (335 t) masy. Dzięki zastosowaniu nowej, wytrzymalszej odmiany jednorodnej stali pancernej STS, możliwa była redukcja grubości poszycia burt z 25 mm (1”) do 19 mm (3/4”) przy zachowaniu mniej więcej tej samej wytrzymałości. Dalsze oszczędności można było uzyskać już tylko poprzez zmniejszenie grubości głównego pancerza, na co oczywiście się nie zdecydowano.

 

USS North Carolina 1945 gray

Lineart pancernika USS "North Carolina" (BB-55) w 1945 r. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Wraz ze zbliżaniem się końca prac stoczniowych, rzeczywista wyporność standardowa (BB-55) sięgnęła 37 818 ts (38 415 t), a więc grubo ponad limit traktatowy (tym niemniej oficjalnie, do wiadomości opinii publicznej podano, że każdy z nowych pancerników wypiera równe 35 000 ts. Tę samą wartość podawały także ówczesne kroniki filmowe). Należy jednak podkreślić, że w zaistniałej już wówczas napiętej sytuacji politycznej na arenie międzynarodowej, wielu polityków było skłonnych przymknąć na to oczy. Wodowanie (BB-55) i nadanie mu oficjalnej nazwy USS „North Carolina” nastąpiło 13 czerwca 1940 r. Aktu chrztu dokonała córka gubernatora stanu N. Carolina, Isabel Hoey. Następnie przez 10 miesięcy okręt był wyposażany i testowany przy stoczniowym pirsie wyposażeniowym by po serii prób zdawczo-odbiorczych w końcu wejść do służby, co nastąpiło 9 kwietnia 1941 roku (Friedman N. "U.S. Battleships", USN Institurte Press, Annapolis 1985 r. s. 243-274).

 

Charakterystyka techniczna

 

Budowę pancernika USS „North Carolina” poprzedziły liczne próby modelowe przeprowadzone w specjalnym basenie Taylora. Na podstawie wyników określono m.in. opory kadłuba i potrzebną moc siłowni by osiągnąć założoną w projekcie prędkość 27 w. przy wyporności bojowej. Efektem tych badań było opracowanie stosunkowo długiego kadłuba (222,1 m) o bardzo smukłych liniach teoretycznych, które przy okazji sprawiły trochę kłopotów projektantom przy rozplanowaniu jego wnętrza. W celu uzyskania dużej stateczności oraz wzmocnienia ochrony podwodnej, kadłub pancernika zaopatrzono w nowoczesne bąble przeciwtorpedowe o opływowym kształcie. Miały one ponad 1,3 m szerokości z każdej burty. Zaczynały się od dolnej krawędzi pancerza burtowego i schodząc w dół dochodziły do potrójnego dna okrętu. Podobnie jak na starszych okrętach, pancerz burtowy przymocowano do zewnętrznej części poszycia burty. W celu redukcji oporów hydrodynamicznych powstałych w wyniku montażu pancerza burtowego i bąbli przeciwtorpedowych, część dziobowa okrętu została wyposażona w dużą, odlewaną gruszkę Taylora.

 

NC linie teoretyczne - przód

Dziobowe linie teoretyczne USS "North Carolina". Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

By pokład dziobowy nie był zalewany przez morskie fale, zaprojektowano specjalny kliprowy dziób (o nieco innej konstrukcji względem starszych pancerników) z silnie rozchylonymi na górze lekkimi wręgami. W części rufowej dla uspokojenia przepływu wody oraz podwyższenia odporności układu wałów i śrub na podwodne eksplozje, zainstalowano dwa solidne skegi. Były to specjalne podkadłubowe, wzmocnione osłony kryjące w swym wnętrzu końcowe fragmenty dwóch wewnętrznych wałów śrubowych. Po obu stronach skegów biegły końcówki zewnętrznych wałów napędowych (po jednym z każdej strony). W ich strumieniu zainstalowano dwie masywne płetwy sterowe o powierzchni 28,1 m2, posiadające zdolność wychylenia na każdą burtę o kąt 36,5 stopni. W efekcie powstał kadłub cechujący się bardzo dobrymi właściwościami morskimi przy wyporności bojowej (44 795 ts) lub maksymalnej (46 800 ts). Pancernik był sterowny i bardzo zwrotny. Przy prędkości maksymalnej (ok. 27 w.) całkowity promień skrętu wynosił zaledwie 625 m, co stawiało go w pozycji jednego z najbardziej manewrowych okrętów liniowych świata.

 

Podobnie jak na poprzednich pancernikach US Navy, kadłub osiągał swoją maksymalną szerokość (33,025 m) już w niewielkiej odległości od rufy i dziobu. Taki kształt i konstrukcja pozwalały m.in. na pogłębienie burtowego systemu ochrony przeciwtorpedowej wraz z jego ujednoliceniem na poszczególnych wręgach (zwykle burtowy system biernej ochrony podwodnej części kadłuba zwężał się ku dziobowi i rufie, z powodu mniejszej w tym rejonie szerokości kadłuba. Podobnie było na pancernikach Amerykańskich, z tym że owo zwężenie nie było tak silne i gwałtowne jak na zagranicznych okrętach. Ponadto duża szerokość kadłuba umożliwiała zastosowanie systemu w pełnym wymiarze jego głębokości na znacznie dłuższym odcinku burty), a także doskonale zdały egzamin podczas długoletniej służby, w toku której okręt niejednokrotnie przebywał w morzu kilka miesięcy operując w każdych warunkach pogodowych (także w huraganach i tajfunach). Duże zanurzenie (ok. 10,5 m przy wyporności bojowej) i szerokość 31,852 m na linii wodnej, czyniły z pancernika „North Carolina” bardzo stabilną platformę artyleryjską (rzecz charakterystyczna dla zdecydowanej większości pancerników Amerykańskich).

 

Poszycie burt wykonano z arkuszy pancernej stali specjalnej (jednorodnej) STS o grubości 19-25 mm w części nawodnej i stali ciągliwej HTS o grubości 19-16 mm w części podwodnej. Z kolei krańce dziobu i rufy skonstruowano ze stali MS o grubości 16-13 mm. Okręt otrzymał łącznie sześć pokładów: pokład górny - przeciw bombowy (main deck - bomb deck), pokład główny - pancerny (second deck - main armored deck), pokład dolny - przeciwodłamkowy (third deck - plunging fire deck), dwa pokłady częściowe, nieciągłe w rejonie siłowni (first i second platform deck) oraz pokład wodoszczelny (hold water deck). Wysokość przestrzeni między poszczególnymi pokładami (z wyjątkiem przeciwodłamkowego) wynosiła 2,52 m (2,41 m na krawędziach, tuż przy burtach).

 

Dla pancernika USS „North Carolina” zaprojektowano zupełnie nowatorskie, zwarte nadbudówki w taki sposób, aby artyleria okrętowa mogła mieć jak największe kąty ostrzału, co wraz z instalacją nowoczesnego sprzętu optoelektronicznego mocno uszczupliło miejsce dla pomieszczeń załogowych. W przedniej części nadbudówki mieściła się masywna wieża głównego stanowiska dowodzenia (GSD) o przekroju eliptycznym. Wnętrze wieży wraz z pomieszczeniami w cytadeli pancernej połączono za pomocą rury komunikacyjnej o średnicy 406 mm (16”). Główne stanowisko dowodzenia częściowo zabudowano pomostem nawigacyjnym ze sterówką. Na jego szczycie umieszczono przedni dalocelownik Mk-37 do kierowania ogniem artylerii średniej (a w razie potrzeby także głównej). W przeciwieństwie do innych typów pancerników amerykańskich, pomost nie był przeszklony. Posiadał jedynie rząd nieco większych niż zwykle bulajów okrętowych, przykrywanych z zewnątrz specjalnymi, stalowymi osłonami przeciwodłamkowymi.

 

NC linie teoretyczne - rufa

Rufowe linie teoretyczne USS "North Carolina". Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Na szczycie wielkiej wieży kontroli ognia umieszczono przedni dalocelownik Mk-38 dla artylerii głównej. W niewielkiej odległości za przednią nadbudówką znajdowały się dwa wolnostojące, stosunkowo cienkie kominy, odprowadzające gazy spalinowe z kotłów okrętu (przy czym pierwszy komin był nieco wyższy od drugiego). Po obu stronach pierwszego komina zainstalowano dalocelowniki kierowania ogniem artylerii głównej i średniej Mk-37. Obydwa kominy zaopatrzono w masywne kapy, mające za zadanie kierowanie spalin do tyłu i tym samym zabezpieczenie stanowisk kierowania ogniem przed zadymianiem. Przestrzeń między kominami początkowo wykorzystano pod instalację kilku łodzi i motorówek okrętowych. W późniejszym czasie ich miejsce zajęły stanowiska dla baterii armat przeciwlotniczych „Bofors” Mk-2 kalibru 40 mm (1,75”) L/56 wraz z ich dalocelownikami i radarami artyleryjskimi.

 

Na dachu niewielkiej rufowej nadbudówki zamontowano drugi dalocelownik Mk-38 dla armat artylerii głównej. Jego podstawa była znacznie niższa od dziobowej ze względu na ochronę stanowiska kierowania ogniem przed zadymianiem oraz konieczność redukcji tzw. masy wyniesionej. Na samym końcu nadbudówki rufowej umieszczono dalocelownik kierowania ogniem Mk-37, a po jej bokach masywne dźwigi do podnoszenia i opuszczania łodzi okrętowych. Co ciekawe, oba te bądź co bądź ciężkie urządzenia przetrwały na pancerniku do dnia dzisiejszego, pomimo demontażu wszystkich szalup i motorówek już na początku II wojny światowej.

 

Pancerz

 

Opancerzenie USS „North Carolina” miało w pełni zabezpieczyć pancernik przed skutkami trafień pocisków Mk-16 kalibru 356 mm (14”) z armat Mk-10 i Mk-11 oraz Mk-5 kalibru 406 mm (16”) z armaty Mk-5 L/45. Wprowadzenie w czerwcu 1939 r. cięższych pocisków Mk-8 APC wraz z nowymi armatami Mk-6 L/45, Mk-8 L/45 i Mk-7 L/50, spowodowało chęć wzmocnienia obrony biernej okrętów liniowych. Na poważniejsze korekty w projekcie okazało się jednak za późno i nowe pancerniki nie zostały w pełni zabezpieczone przed skutkami trafień najnowszych pocisków. Należy jednak pamiętać, że ostatnie amerykańskie armaty ciężkie były wyjątkowo potężną bronią, nie mającą sobie równych na całym świecie. Biorąc to pod uwagę, opancerzenie „North Caroliny” zasługuje na wysoką ocenę, zwłaszcza że wiele jego elementów było nieprzebijalnych nawet dla najnowszych armat.

 

Przekrój poprzeczny

Przekrój poprzeczny USS "North Carolina" na wręgu głównym (ramowym) nr 87. Rys. Autor

 

Oparty na systemie "all or nothing" („wszystko albo nic”) pas burtowy o grubości 305 mm (12”) pancerza typu A (pod wodą na dystansie 1,6 m od dolnej krawędzi grubość stopniowo malała do 168 mm, czyli 6,6”) i szerokości całkowitej 5,5 m miał długość 136 m. Ciągnął się od przodu barbety wieży nr 1 armat artylerii głównej do tyłu rufowej barbety wieży nr 3. Aby uzyskać znacznie większą odporność na przebicie, został wychylony na zewnątrz od pionu o kąt 15 stopni. Płyty pancerne przyśrubowano do poszycia burty (19 mm stali STS) przy pomocy wielkich śrub dwustronnych ze stali NS po obu końcach zespawanych przy nakrętkach. Pomiędzy płytami pancerza, a poszyciem znajdowała się przestrzeń o szerokości 50 mm wypełniona betonem, który spełniał rolę uszczelniacza. W rejonie komór amunicyjnych za głównym pancerzem burtowym, znajdował się jeszcze dodatkowy pas o grubości 95-51 mm (3,7-2”), wychylony o kąt 10 stopni. Dziobowe i rufowe zabezpieczenie pancernej cytadeli stanowiły dwie pionowe grodzie poprzeczne o grubości 282 mm (11,1”). Pomieszczenia maszyn sterowych zabezpieczono pasem pancernym o grubości 378 mm, zamkniętym dwiema grodziami o grubości 282 mm (11,1”) od strony rufy i 348 mm (13,7”) od strony dziobu.

 

Od początku „North Carolinę” budowano do walki na średnim i dalekim dystansie, w związku z tym zaprojektowano odpowiedni system opancerzenia poziomego. Pokład pierwszy (górny) miał za zadanie spowodować detonację lżejszych bomb i pocisków przed dotarciem do pokładu drugiego (głównego pancernego). Miał grubość 37 mm (1,45”) i był wykonany ze stali STS. Pokład drugi, czyli główny pokład pancerny wykonany był ze „składanki” 92-104 mm (3,6-4,1”) pancerza typu B i 36 mm (1,4”) stali specjalnej STS. Jego zadaniem było zatrzymanie (roztrzaskanie lub uszkodzenie) ciężkich bomb i pocisków przeciwpancernych przed dotarciem do pokładu dolnego. Pokład trzeci (dolny) wykonano z 16-19 mm (5/8-3/4”) arkuszy stali STS. Jego zadaniem było zatrzymanie resztek pocisku oraz efektu eksplozji materiału wybuchowego lub wychwycenie odłamków, które mogłyby się oderwać od elementów konstrukcyjnych głównego pokładu pancernego. W części rufowej, w rejonie maszyny sterowej pokład dolny wyłożono dwiema warstwami płyt o następujących grubościach: 116 mm (4,6”) pancerza typu B na podkładzie 36 mm (1,4”) stali STS.

 

Bardzo silnie opancerzono wieże armat artylerii głównej. Barbety miały grubość 406 mm (16”) pancerza typu A, boki wież 249 mm (9,8) na 19 mm (3/4”) poszyciu ze stali STS, tylne ściany 300 mm (11,8”) na identycznym poszyciu, zaś przytwierdzone do masywnych wzdłużników ze stali MS wyłożonych 19 mm poszyciem ze stali STS dachy miały grubość 178 mm (7”) pancerza typu B. Na szczególną uwagę zasługują niezwykle grube (406 mm pancerza B na 19 mm- podkładzie STS), pochylone pod kątem 35 stopni płyty czołowe każdej z wież. Główne stanowisko dowodzenia również zostało potężnie opancerzone. Na całej powierzchni bocznej pancerz miał grubość 406 – 373 mm (16-17,7”) a dach wyłożono 178 mm (7”) płytami pancerza typu B.

 

Przekroje poprzeczne North Caroliny

Przekroje poprzeczne USS "North Carolina" na wręgach głównych nr 45, nr 138 i nr 162. Rys. Autor

 

Wieże (stanowiska) armat artylerii średniej otrzymały lekki pancerz ochronny o grubości 49,5 mm (1,95”), pomost nawigacyjny chroniło poszycie o grubości 51 mm (2”), a kominy, nadbudówki i dalocelowniki osłonięto 37 mm- (1,47”) płytami. Wszystkie te elementy wykonane były ze stali specjalnej STS Mode 2.

 

Ochrona podwodna

 

Ochrona podwodnej części kadłuba pancernika USS „North Carolina” była jednym z najmocniejszych punktów konstrukcyjnych tego znakomitego okrętu. Kadłub podzielono na 22 główne przedziały (sekcje) rozdzielone 21 poprzecznymi grodziami wodoszczelnymi typu pełnego (bez przepustów), sięgającymi od potrójnego dna aż do pokładu górnego. Podobnie jak na starszych pancernikach, niezatapialność „North Caroliny” oceniono na pięcioprzedziałową, co w praktyce oznaczało, że nawet całkowite zalanie dowolnych pięciu sekcji kadłuba nie grozi utratą okrętu. Dno pancerników niemal na całej długości było potrójne. Z założenia stanowiło ono zabezpieczenie przed wybuchami min i głęboko nastawionych torped. Spełniało również rolę podstawy dla fundamentów kotłów, maszyn, agregatów i innych urządzeń mechanicznych w rejonie kotłowni i maszynowni. Zbiorniki dna potrójnego wypełniono paliwem lub wodą balastową.

 

Burtowy system ochrony podwodnej składał się z 5 lekkich, elastycznie odkształcających się grodzi wzdłużnych i nowoczesnego bąbla przeciwtorpedowego. Przestrzeń pomiędzy poszczególnymi grodziami wykorzystano na zbiorniki paliwa lub wody balastowej, co znacznie podniosło walory ochronne systemu. Dwa skrajne przedziały pozostawiano zawsze puste (choć można było je w każdej chwili zalać wodą zaburtową, np. w celu kontrbalastowania okrętu), natomiast trzy wewnętrzne wypełniono cieczą (paliwem lub wodą). Według projektu, dolnym progiem wytrzymałości burtowego systemu ochronnego były głowice torpedowe o masie 317 kg, zawierające czysty TNT, jednak w praktyce system był zdolny powstrzymać torpedy o wiele, wiele silniejsze.

 

Warstwowy system ochrony podwodnej okazał się najlepszym z możliwych rozwiązań dla zabezpieczenia wielkich okrętów przed bronią podwodną. Był efektywny, łatwy do naprawy, dawał możliwość szybkiego wyrównania przechyłu bocznego poprzez zalanie odpowiednich zbiorników na przeciwległej burcie, a w razie rozerwania wszystkich grodzi, skutecznie ograniczał skalę uszkodzeń bojowych, co było niesłychanie ważne dla grup obrony przeciwawaryjnej. System celująco zdał egzamin, gdy 15 września 1942 r. USS "North Carolina" został trafiony potężną torpedą 95 shiki, zwaną potocznie „Long Lance Junior” (głowica bojowa zawierała 404,5 kg mieszaniny hexylu i trójnitrotoluenu, co było ekwiwalentem ok. 436 kg czystego TNT)*, wystrzeloną przez japoński okręt podwodny I-15 (w owym czasie była to najsilniejsza na świecie torpeda będąca na wyposażeniu okrętu podwodnego). Wybuch nastąpił na wysokości wieży nr 1, a więc w miejscu, gdzie ze względu na zwężanie się kadłuba system grodzi jest dużo węższy (w dodatku w tym rejonie były tylko 4 grodzie). Jednak pomimo rozdarcia burty na powierzchni 60 m2 tylko kilka pomieszczeń poza główną grodzią przeciwtorpedową (gródź wzdłużna nr 4) zostało zalanych. Do kadłuba dostało się zaledwie 970 ts wody, której napływ spowodował powstanie 5,5 stopniowego przechyłu bocznego (bardzo szybko wyrównanego dzięki zalaniu kilku zbiorników na przeciwległej burcie 480 ts wody zaburtowej).

 

Storpedowanie USS North Carolina

Uszkodzenie USS "North Carolina" przez japońską torpedę. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Uszkodzony USS „North Carolina” po trafieniu zachował gotowość bojową i pozostał w szyku (choć wieża nr 1 mogła wejść do akcji tylko w ostateczności). Dla porównania, gdy w grudniu 1943 r. wielki japoński pancernik „Yamato” został trafiony torpedą z amerykańskiego okrętu podwodnego USS „Skate”, do kadłuba dostało się ponad 3000 ts wody, a należy dodać, że eksplozja nastąpiła w najszerszym, czyli najlepiej chronionym miejscu tego pancernika!

 

* Uwaga! W tym miejscu wiele źródeł podaje błędne dane jakoby głowica torpedy typu 95 zawierała „jedynie” 400 kg lub nawet 300 kg czystego TNT, czemu oczywiście jednoznacznie zaprzeczają publikacje japońskie tudzież fachowe opracowania amerykańskie jak choćby http://www.navweaps.com/Weapons/WTJAP_WWII.htm czy też Garzke W. & Dulin R. „United States Battleships 1935-1992”, USN IP., Annapolis 1995 r., str. 36.

 

Napęd

 

Na początku lat 30-tych XX w. powrócono w US Navy do prac rozwojowych nad niezawodnymi i odpornymi na uszkodzenia siłowniami turboparowymi. Przy projektowaniu nowych urządzeń napędowych wykorzystane zostały doświadczenia z wieloletnich prób z wysokociśnieniowymi kotłami parowymi. Amerykanie systematycznie doskonalili siłownie swoich okrętów pod kątem zwiększenia sprawności energetycznej, a tym samym powiększenia zasięgu operacyjnego przy zadanym zapasie paliwa. Wobec potrzeby uzyskania bardzo dużych mocy, jedynym wyjściem było zastosowanie na nowym pancerniku napędu niby tradycyjnego, a jednak odbiegającego od rozwiązań stosowanych przez inne kraje.

 

Kluczem do sukcesu było opracowanie przez koncern General Electric CO. helikoidalnych, dwustopniowych przekładni redukcyjnych sprzężonych z wysokoobrotowymi turbinami parowymi. Rozwiązanie to pozwalało utrzymać obroty śrub napędowych w granicach możliwych do przyjęcia z punktu widzenia hydrodynamiki. Wysokoobrotowe turbiny doskonale nadają się do zasilania parą o wysokich parametrach (ciśnienie, temperatura), co z kolei umożliwia zastosowanie wysokociśnieniowych kotłów parowych. Osiągnięcie doskonałych parametrów pracy siłowni nowych pancerników US Navy umożliwił także postęp w metalurgii. Dzięki nowoczesnej konstrukcji wszystkich elementów układu napędowego, możliwe było znaczne przeciążanie siłowni. Mocną stroną wszystkich budowanych już od początku lat 20-tych XX w. pancerników US Navy było zastosowanie do zasilania urządzeń trójfazowego prądu przemiennego o napięciu 450 V.

 

Siłownia pancernika USS „North Carolina” była typu "czystego" (system Melville-MacAlpine). Oznacza to, że większość urządzeń takich jak m.in. turbiny i agregaty umieszczono w specjalnych kontenerach. W ten sposób zwiększono komfort i bezpieczeństwo pracy obsługi oraz w pewnym stopniu zmniejszono dokuczliwe na tym okręcie wibracje. Cały układ napędowy rozlokowano w pięciu przedziałach, oddzielonych od siebie poprzecznymi grodziami typu stałego (bez przepustów). Cztery z nich mieściły po dwa kotły parowe Babcock & Wilcox, sąsiadującą z nimi turbinę parową General Electric (wraz z agregatem trójfazowego prądu przemiennego o mocy 1150 kW i tablicą rozdzielczą) oraz skraplacz. Każdy wodnorurkowy, trójwalczakowy kocioł wytwarzał parę o ciśnieniu 40,43 kG/cm2 i temperaturze 454,4 stopni Celsjusza. W piątym przedziale znalazła się siłownia pomocnicza wraz z zapasowymi turboagregatami spalinowymi o mocy 200 kW każdy. Turbiny sprzężone były z czterema, umieszczonymi niesymetrycznie wałami napędowymi, zaopatrzonymi w śruby (ich rodzaj i średnica zmieniały się w trakcie służby okrętu). Kierowanie napędem oraz nadzór nad jego prawidłową pracą prowadzono z ulokowanego w maszynowni nr 3 Centrum Sterowania Siłownią (CSS). To wysoce zautomatyzowane pomieszczenie było zarazem główną centralą obrony przeciwawaryjnej OPA.

 

Przy pełnej mocy siłowni wynoszącej 121 000 SHP pancerniki mogły rozpędzić się do ponad 27 w. na głębokiej wodzie. Nowoczesna konstrukcja układu napędowego pozwalała jednak na jej godzinne przeciążenie aż o 20-25 %. Dawało to moc 145 000 SHP i prędkość maksymalną ok. 29 w. przy wyporności 44 794,7 ts. Niestety, problem wibracji wynikający m.in. z niedopracowania szczegółów odnośnie konstrukcji linii wałów oraz nieodpowiedniego doboru śrub spowodował, że w toku normalnej eksploatacji jak ognia unikano prędkości większej niż 27 w (najwyższa zarejestrowana prędkość pancernika wynosiła 27,3 w. przy wyporności bojowej). Wspaniały był zasięg nowych pancerników. Przy maksymalnym zapasie paliwa wynoszącym 6859,7 ts, USS „North Carolina” mógł pokonać dystans aż 17 450 Mm /15 w. bez konieczności tankowania.

 

Główne uzbrojenie

 

Armaty Mk-6 kaliber 406 mm (16”) L/45 - Głównym orężem pancerników typu North Carolina (także kolejnych typu South Dakota) były armaty Mk-6 kalibru 406 mm (16”) L/45. Opracowane w 1936 roku armaty Mk-6 z powodzeniem można uznać za drugie najlepsze ciężkie armaty morskie, jakie do tej pory wyprodukowano (pod względem zdolności do przebijania pokładów są wręcz bezkonkurencyjne, miały przydomek „Deck smashers”, czyli dosłownie - „Rozbijacze pokładów”). Pomimo iż nie mają największego w historii kalibru (w wieku XX ustępowały pod tym względem jedynie armatom kalibru 460 mm 18,1” z japońskich pancerników typu Yamato), mają najlepsze w swojej klasie właściwości balistyczne i osiągi (są przy tym bardzo szybkostrzelne jak na tak duży kaliber). Wystrzeliwane przeciwpancerne pociski czepcowe APC (ang. Armor Piercing Capped Projectiles) Mk-8 ważą 1224,7 kg i są w stanie wedrzeć się na 10 metrów w zbrojony beton lub przebić 664 mm, ustawioną pionowo, utwardzana powierzchniowo płytę pancerną typu A Mode 3 już z odległości 9,1 km. W pociskach tych zastosowano zapalniki Mk-21 posiadające zwłokę 0,033 sekundy. Do inicjacji każdego z nich wystarczy płyta pancerna o grubości 38 mm przy kącie upadku pocisku wynoszącym 0 stopni lub 9,5 mm przy kącie upadku 65 stopni.

 

Wieża Mk 6 kal. 406 mm

Trójdziałowa wieża armat Mk 6/45 kalibru 406 mm. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Oprócz pocisków przeciwpancernych, pancerniki posiadały w magazynach także pociski odłamkowo-burzące HC/HE (High Capacity High Explosive) Mk-13 i Mk-14 z najróżniejszymi modelami zapalników (kontaktowych, opóźnieniowych, czasowych itp.) oraz czepców ochronnych i balistycznych. Wszystkie pociski ustawione były na dwóch pokładach, wewnątrz każdej z barbet (a nie jak w innych flotach, stłoczone w magazynie na dnie okrętu). Na każdym z pokładów znajdowały się 3 stalowe, żaroodporne pierścienie, obracające się (niezależnie od wieży), przy pomocy silników elektrycznych o mocy 40 KM każdy. Pociski ustawiono wzdłuż zewnętrznego i wewnętrznego pierścienia (środkowy pozostawał zawsze pusty) pionowo, zapalnikami do góry. W tej samej pozycji transportowano je do wieży, za pomocą osobnych dla każdej armaty podnośników (linia podawania amunicji). Ładowanie pocisków na podnośniki odbywało się za pomocą systemu napędzanych elektrycznie (silniki elektryczne o mocy 75 KM każdy) kabestanów. W komorze armaty obracało się je w tzw. "kołysce" do pozycji poziomej i za pomocą linii dosyłania amunicji ładowało bezpośrednio do armat. Napęd mechanizmów linii dosyłania amunicji stanowiły silniki elektryczne o mocach po 60 KM każdy. System ten zapewniał możliwość jednoczesnego załadowania wszystkich trzech armat każdej wieży.

 

Pociski Mk 5 i Mk 8 kal. 406 mm

Pociski APC Mk 5 i Mk 8 kal. 406 mm (16") oraz pełen  ładunek miotający. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Poniżej dolnego, magazynowego pokładu pocisków znajdował się pokład manipulacyjny linii podawania ładunków miotających. Ładunki te w postaci jedwabnych worków prochowych o masie 24-50 kg każdy, przechowywano w 20 magazynach zlokalizowanych na dwóch najniższych pokładach, w przedziałach dookoła wieży. W ładunkach tych stosowano oczywiście proch bezdymny (nitrocelulozę). Jego ziarna miały kształt wałeczków o długości 51 mm i średnicy 25,4 mm każdy. Do wystrzelenia jednego pocisku potrzeba było aż 6 worków z prochem (ładunek pełny) i niewielkiego zapalnika inicjującego. W latach 40-tych XX wieku żywotność koszulki wewnętrznej każdej lufy oceniano na 290 strzałów pociskami Mk-8 APC o masie 1224,7 kg przy pełnym ładunku prochu. Dzięki późniejszemu pokryciu worków prochowych warstwą poliuretanu (lub dwutlenku tytanu i wosku) żywotność luf wzrosła do 1500 strzałów bez względu na rodzaj amunicji i ładunku prochu.

 

Armaty Mk-12 kaliber 127 mm (5”) L/38 - Artylerię pomocniczą (średnią) pancernika USS „North Carolina” (podobnie jak wszystkich nowych i większości przebudowanych okrętów liniowych US Navy) stanowiło 20 uniwersalnych armat Mk-12 kalibru 127 mm (5”) L/38. Są to półautomatyczne armaty umieszczone - w przypadku pancerników typu North Carolina - w opancerzonych (49,5 mm stali specjalnej STS Mode 2), dwudziałowych stanowiskach Mk-28 Mode 0. Ciężar każdego stanowiska wynosi ok. 75 ton. Zmiana kąta podniesienia w granicach od -15 do +85 stopni może się odbywać z prędkością 5 stopni na sekundę, zaś obrót wieży z prędkością 25 stopni na sekundę. Lufa ma długość 4,83 m. i waży 1,8 tony. W zależności od ciężaru pocisku, prędkość wylotowa waha się od 762 - 792 m/s. Przy dobrze wyszkolonej obsłudze, szybkostrzelność wynosi 18-22 strzałów na minutę.

 

Stanowisko Mk 28 armat kal. 127 mm

Opancerzone dwudziałowe stanowisko Mk 28 Mode 0 dla armat Mk 12/38 kal. 127 mm. Rys. Autor

 

Amunicja do tych armat jest dwuczęściowa. Pociski oraz ładunki miotające przechowywane są w sześciu podwójnych, przylegających do wież, usytuowanych na pokładzie trzecim, wewnątrz pancernej cytadeli, magazynach. Każdy z magazynów mieści po 500 pocisków na armatę oraz dodatkowo 40 pocisków specjalnych. Kolejne 55 sztuk gotowej do użycia amunicji znajduje się w magazynie bezpośrednio pod wieżą (magazyn amunicji podręcznej – do natychmiastowego użytku). Amunicję umieszcza się na linii podawania ręcznie, ale do komór armat ładuje się ją wyłącznie za pomocą automatycznej linii dosyłania. Po każdym strzale lufy są przedmuchiwane powietrzem o ciśnieniu 13,3 kg/cm2 za pomocą eżektora usuwającego gazy prochowe. Transport amunicji na pokład manipulacyjny odbywa się za pomocą specjalnych podnośników kubełkowych, zaś do wnętrza wież za pomocą podnośników łańcuchowych. Każda z armat jest zaopatrzona w oddzielną linię podawania amunicji. W przypadku nagłego wstrzymania ognia, podnośniki umożliwiają transport pocisków i ładunków z powrotem do magazynów.

 

Uzbrojenie przeciwlotnicze

 

Pierwsze armaty przeciwlotnicze Mk-1 kaliber 27,9 mm (1,1”) L/75 - W połowie 1940 r. zapadła ostateczna decyzja co do rodzaju i ilości uzbrojenia przeciwlotniczego pancerników typu North Carolina. Każdy z okrętów liniowych miał otrzymać cztery poczwórnie sprzężone zestawy chłodzonych wodą armat kalibru 27,9 mm (1,1”) Mk-2 L/75 (wspomaganych przez 12 ciężkich karabinów maszynowych Browning kalibru 12,7 mm M1 L/90), zwanych w żargonie marynarskim „Pianinami Chicagowskimi”. Dwa stanowiska usytuowano na górnych skrzydłach pomostu nawigacyjnego, a pozostałe dwa po obu stronach rufowego głównego dalocelownika Mk-38.

 

Bofors kal. 40 mm

Czterodziałowe stanowisko armat plot. Bofors Mk 2/56 kal. 40 mm (z osłoną i bez). Rys. Autor 

 

Niestety, w praktyce broń ta nie okazała się zbyt udana (choć jej powszechna krytyka jest mocno przesadzona). Głównym mankamentem tych armat była amunicja. Strzelały bowiem mało skutecznymi pociskami, wyposażonymi wyłącznie w zwykłe zapalniki kontaktowe. Ponadto magazynki były zbyt mało pojemne, przez co wymagały częstej zmiany. Mimo to pod względem właściwości balistycznych były to jedne z najlepszych armat przeciwlotniczych II wojny światowej. Przy tak niewielkim kalibrze, pocisk miał sporą masę 0,416 kg i wcale nie odbyło się to kosztem prędkości wylotowej, która sięgała aż 823 m/s. Według opinii specjalistów była to typowa broń czasów pokoju - droga, skomplikowana i wymagająca dobrze wyszkolonej obsługi. Innymi słowy, były to armaty przeznaczone wyłącznie dla zawodowców. Gdy w czasie wojny na okręty trafiło wielu młodych marynarzy (głównie z poboru), których wyszkolenie dalekie było od doskonałości, armaty kalibru 27,9 mm Mk-2 zyskały sobie złą sławę (błędy w obsłudze powodowały m.in. ich częste zacinanie się). Poza tym konieczność uzbrajania dużej liczby masowo budowanych okrętów spowodowała, że preferowane były inne, tańsze i prostsze technologicznie armaty takie jak m.in. szwedzkie Boforsy kal. 40 mm czy szwajcarskie Oerlikony kal. 20 mm.

 

Karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm (0,5”) M1 L/90 - Uzupełnieniem pierwszej artylerii przeciwlotniczej „North Caroliny” miały być liczne stanowiska ciężkich karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm M1 produkcji Johna Browninga. Każde ze stanowisk składało się z podstawy, karabinu wraz z magazynkami i osłony przeciwodłamkowej o grubości 12,7 mm stali specjalnej STS. Masa pojedynczego zestawu wynosiła, około 50 kg. Pociski o masie 0.116 kg instalowane były w 100-nabojowych taśmach umieszczonych w skrzynkach, które z kolei przymocowywano do komory zamkowej. Wystrzeliwano je z praktyczną szybkostrzelnością ok. 500 strzałów na minutę. Zasięg skuteczny przy strzelaniu do celów powietrznych wynosił 2400 m. w poziomie i 1500 m. w pionie. Dla pancernika USS „North Carolina” pierwotnie przewidziano montaż 12 pojedynczych stanowisk. Z czasem liczba karabinów wzrosła do 48 sztuk, jednak do 1944 roku wszystkie zostały usunięte i zastąpione znakomitymi armatami kalibru 20 mm produkcji szwajcarskiej firmy „Oerlikon”.

 

Armaty „Bofors” Mk-2 kaliber 40 mm (1,75”) L/56 - Podstawą małokalibrowej artylerii przeciwlotniczej wszystkich pancerników US Navy podczas II wojny światowej były poczwórne i podwójne stanowiska armat kal. 40 mm szwedzkiej firmy Bofors. Były one swego rodzaju „spadkobiercami” niezbyt popularnych armat Mk-2 kalibru 27,9 mm dziedzicząc nawet przydomek swych poprzedników ("Pianina Chicagowskie"). Miały one całkowitą długość 2,499 m i ważyły ok. 91,6 kg. bez mechanizmu zamkowego. Praktyczna szybkostrzelność armat 40 mm mogła przekroczyć nawet 180 strzałów na minutę (dla każdej armaty), a żywotność luf pozwalała na oddanie 9500 strzałów (również z każdej armaty). Ciężar najczęściej stosowanych pocisków Mk-1 i Mk-2 wynosił 0,9 kg w tym ładunek wybuchowy 0,068 kg. Ważące 0,899 kg pociski przeciwpancerne typu M8A1 mogły przebić pancerz ze stali specjalnej STS Mode 2 o grubości 30 mm już z odległości 1,8 km (11 mm na dystansie 5,5 km).

 

Oerlikon kal. 20 mm

Pojedyncze stanowisko armaty plot. Oerlikon Mk 2/70 kal. 20 mm. Rys. Autor

 

Stanowiska Mk-4 dla armat „Bofors” MK-2 składały się z usytuowanych na wspólnej podstawie, otoczonych wspólną osłoną przeciwodłamkową o grubości 10-12,7 mm, podwójnych zespołów. Ciężar poczwórnego stanowiska wynosił 10,5-10,8 tony, a z osłoną o 0,7 tony więcej. Stanowiska mogły się obracać w płaszczyźnie poziomej o 360 stopni z prędkością 26 stopni na sekundę. Każde z nich zostało na pokładach pancerników dodatkowo zabezpieczone zasłoną, zawierającą uchwyty do mocowania nabojów.

 

Armaty „Oerlikon” Mk-2 kaliber 20 mm (0,79”) L/70 - Docelowym uzupełnieniem małokalibrowej artylerii przeciwlotniczej praktycznie wszystkich pancerników amerykańskich stanowiła duża liczba armat kalibru 20 mm szwajcarskiej firmy „Oerlikon” (modeli Mk-2/Mk-3/Mk-4/Mk-5), wraz ze stabilizowanymi celownikami Mk-14. Armaty posiadały całkowitą długość 1,452 m i ważyły ok. 68 kg. Lufy miały długość 70 kalibrów (1,4 m). Ładunki miotające w pociskach ważyły 0,028 kg i mogły im nadać prędkość wylotową 844 m/s. Pozawalało to na uzyskanie zasięgu 4,4 km przy kącie podniesienia wynoszącym 45 stopni oraz 3,06 km przy strzelaniu przeciwlotniczym. Kąt podniesienia w granicach -5 do +87 stopni był zmieniany ręcznie za pomocą mechanicznego podnośnika. Podobnie wyglądała sprawa obrotu armaty w płaszczyźnie poziomej o 180 stopni. Praktyczna szybkostrzelność armat 20 mm sięgała 450 strzałów na minutę. Zainstalowane na USS "North Carolina” stanowiska armat 20 mm ważyły po 0,769 tony (każde).

 

USS North Carolina 2013

 

System kierowania ogniem

 

Od chwili wejścia do linii pancerników typu North Carolina, ich system kierowania ogniem powszechnie uważano za nie mający sobie równych wśród wszystkich okrętów liniowych świata. W praktyce amerykańskie okręty liniowe były jedynymi z nielicznych na świecie jednostek, mogących uzyskać daleko dystansowe nakrycie (lub nawet trafienie) już w pierwszej salwie! System, zwany GFCS Mark 38 składał się m.in. z dwóch głównych dalocelowników Mk-38 (wyposażonych w stereoskopowe, stabilizowane niemieckie dalmierze Zeiss Disuni Mk-48 o bazie optycznej 8,08 m i 25-krotnej zdolności powiększania obrazu) współpracujących z wysokiej klasy radarami artyleryjskimi Mk-3, które bardzo szybko wymieniono na jeszcze lepsze Mk-8 (później także Mk-13).

 

Radary artyleryjskie Mk-8 pracowały na długości fali równej 10 cm z mocą 30 kW (czas trwania impulsu 1,5 milisekundy). Ich wieloprętowe anteny miały kształt skrzyni o długości 3,1 m i wysokości 1 m. Radary te były pierwszymi we flocie USA zestawami impulsowymi z możliwością pracy w 3 zakresach przy pomocy wąskiej wiązki promieniowania. Cel wielkości okrętu liniowego mógł zostać uchwycony (namierzony) w tzw. „widełki” już z odległości 40 km, co było jak na owe czasy wynikiem bardzo dobrym. W ostatnim okresie wojny na okrętach instalowano jeszcze nowsze radary kierowania ogniem Mk-13. Różnice pomiędzy obiema stacjami były niewielkie i praktycznie ograniczyły się do ułatwień w obsłudze, poprawy rozdzielczości w zobrazowaniu danych oraz do podwyższenia niezawodności urządzenia w warunkach morskich i pola walki. Uzyskano to m.in. poprzez instalacje osłony ze stali STS oraz wyposażenia stacji w zapasowy nadajnik.

 

Dalocelowniki

Dalocelowniki Mk 37 i Mk 38 z antenami mikrofalowych radarów artyleryjskich. Rys. Autor

 

Ogień uniwersalnej artylerii średniej kalibru 127 mm kierowany był przy pomocy znakomitych dalocelowników Mk-37 ustawionych w układzie rombu (po jednym z przodu i z tyłu nadbudówki, dwa pozostałe po jej bokach). Rozwiązanie takie zapewniało dobre pokrycie wszystkich możliwych kątów ostrzału. Każdy dalocelownik Mk-37 wyposażony był w stereoskopowy dalmierz Mk-42 o bazie optycznej 4,57 m posiadający 12-to lub nawet 24-krotną zdolność powiększania obrazu. Dalocelowniki Mk-37 początkowo wyposażono w radary artyleryjskie Mk-4 (z anteną podobną do tej z głównych radarów artyleryjskich Mk-3), później regularnie wymieniano je na lepsze Mk-12 i Mk-22 (oba te rodzaje radarów montowano jednocześnie na każdym dalocelowniku). Antena radaru Mk-12 wyglądała podobnie jak poprzedniego Mk-4, jednak jej konstrukcja pozwalała na zmniejszenie efektu wzmacniania fal rozproszonych przez powracające fale odbite. Do eliminacji sygnałów odbitych od powierzchni wody, podczas śledzenia obiektów poruszających się na bardzo niskim pułapie służył radar Mk-22, zwany żargonowo „skórką z obranej pomarańczy” (am. „orange-peel”). Stacja ta spełniała pomocniczą funkcję dla radaru Mk-12 i nie mogła pracować samodzielnie. Pod koniec wojny dalocelowniki Mk-37 wyposażono w nowe radary artyleryjskie Mk-28 z antenami w kształcie „talerza”.

 

Ford Mk1A

Konżugator artyleryjski Ford Mk1A. Rys. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

Lekka artyleria przeciwlotnicza kalibru 27,9 mm i 40 mm również korzystała z dobrodziejstw wyrafinowanych systemów kierowania ogniem. W pobliżu stanowisk ogniowych armat kalibru 27,9 mm montowano początkowo dalocelowniki Mk-44. Były to systemy wyłącznie optyczne, jednak bardzo szybko na pokładach okrętów pojawiły się rewelacyjne jak na owe czasy dalocelowniki Mk-51. Zostały one wykonane na bazie podwójnego stanowiska armat „Boforsa” kalibru 40 mm, z tym, że w miejsce lufy zainstalowano stabilizowany dalocelownik optyczny Mk-14 (a także awaryjny celownik pierścieniowy). Podstawowymi zaletami tego systemu były m.in.: duża efektywność, automatyzacja, łatwość obsługi, niewielka masa stanowisk kierowania ogniem oraz tania i szybka ich produkcja. W późniejszym czasie stanowiska zmodyfikowano do wersji Mk-57 a ostatecznie do Mk-63. Dalocelowniki te były pierwszymi urządzeniami tego typu na świecie, pozwalającymi prowadzić ogień przeciwlotniczy przy zerowej widoczności (tzw. „blind fire”).

 

Główne systemy radioelektroniczne

 

W ciągu swojej wojennej służby, na „North Carolinie” instalowano wiele typów radarów obserwacji powietrznej i nawodnej: CXAM-1, SPG oraz najpotężniejsze radary w II wojny światowej SK-1 i SK-2. Ich anteny miały kształt kwadratu, którego każdy bok miał długość 4,6 m. Parametry pracy były zbliżone do wcześniejszych stacji typów CXAM-1 i SPG – długość fali 1,5 metra, czas trwania impulsu 5 mikrosekund - jednak znacznie wzrosła moc nadajnika, która wynosiła aż 330 kW. Pozwalało to wykryć samolot z odległości 150 mil morskich.

 

Radary obserwacji nawodnej są również powszechnie używane. Służą do wykrywania i określania zasięgu oraz namiaru celów nawodnych, nisko lecących statków powietrznych i peryskopów okrętów podwodnych. Mogą również być wykorzystywane do nawigacji. Na pancernikach US Navy montowano kilka podstawowych typów radarów o tym przeznaczeniu: SG, SG-6 (po wojnie także SQ). Antena radaru typu SG miała kształt paraboli i była stosunkowo niewielka. Stacja ta wytwarzała 1,3-2 milisekundowe impulsy z mocą 50 kW. Długość fali wynosiła 10 cm. Radar typu SG okazał się wyjątkowo dobrym urządzeniem. Potrafił z odległości 15 mil morskich wykryć i namierzyć jednostki nawodne, a z odległości 5 mil morskich peryskop zanurzonego okrętu podwodnego lub nisko lecącego statku powietrznego. Na okrętach liniowych od samego początku montowano również różne radioelektroniczne systemy rozpoznawcze "swój-obcy" (IFF – Identifity Friend or Foe). Pierwszym z nich był Mk-III pierwszy raz przetestowany na pancerniku USS "Iowa". Nieco później, wszystkie pancerniki otrzymały przekaźniki typu BK i BL.

 

Dynamiczny rozwój radiolokacji podczas II wojny światowej zaowocował nie tylko możliwością wykrywania i namierzania nieprzyjaciela, ale także zakłócania jego radarów oraz systemów bojowych. Amerykanie wyposażyli swoje pancerniki w dwa podstawowe systemy walki radioelektronicznej ECM (Electronic Counter Measures): pasywny, którego zadaniem było nasłuchiwanie i przechwytywanie transmisji wroga oraz aktywny, używany do namierzania i zagłuszania. W skład zestawu pasywnego wchodziły urządzenia typu DBM / RDF (Radar Direction Finding) - namierzania kierunku działania stacji radiolokacyjnych oraz urządzenia odbioru sygnałów przerywanych typów: AS-37, AS-56 i AS-57. W skład systemu aktywnego wchodziły urządzenia STP-1 i SPT-4. Ich liczba i sposób rozmieszczenia były różne dla poszczególnych pancerników. Zainstalowano ponadto kilka anten systemu TBS (Talk Between Ships), pozwalającego na komunikowanie się między okrętami za pomocą fal radiowych (w miejsce sygnalizacji świetlnej) bez ryzyka wykrycia przez nieprzyjaciela.

 

Bojowe Centrum Informacji CIC

 

Konsole radarów (zarówno artyleryjskich, jak i obserwacji powietrznej i nawodnej) oraz przeliczniki artyleryjskie umieszczono w Centrali Artyleryjskiej i w Bojowym Centrum Informacji (CIC). Oba te pomieszczenia znajdowały się głęboko w kadłubie, za pancerną cytadelą. Oprócz konsoli radarów obserwacyjnych, nawigacyjnych oraz systemów łączności i WRE, znajdowały się tam przede wszystkim wielkie analogowo-mechaniczne „komputery” (kalkulatory) artyleryjskie Mk-8 i Ford Mk-1. Oba rodzaje przeliczników artyleryjskich zintegrowano ze sobą tak, by mogły ze sobą w pełni współpracować. System ten pozwalał w 1944 r. na precyzyjne obliczenia danych o celach nawodnych poruszających się z prędkością ok. 45 w., znajdujących się w odległości do 46 km od okrętu ostrzeliwującego.

 

Dane wejściowe i wyjściowe były zbierane w specjalnych rozdzielniach umieszczonych w obu centralach. Usytuowane w nich przyrządy kontrolne ułatwiały dostęp do danych, umożliwiały dobór optymalnej konfiguracji systemów bojowych, monitorowanie stanu poszczególnych obwodów oraz połączeń między nimi w przypadku uszkodzenia ich elementów. Dzięki pełnej integracji systemów bojowych, istniała możliwość awaryjnego prowadzenia ognia przy zastosowaniu dowolnego z 6 dalocelowników, zarówno armatami artylerii głównej jak i średniej.

 

Sprzężone z kalkulatorami artyleryjskimi stabilizatory pionowe Mk-41 określały zależność pomiędzy kołysaniem bocznym i wzdłużnym okrętu oraz kątem obserwacji celu ustawianym w dalocelowniku. Wyznaczone poprawki w stosunku do linii celowania i kierunku do niej prostopadłego były przekazywane zarówno do wszystkich urządzeń wchodzących w skład systemu kierowania ogniem jak i do każdej z wież armat artylerii głównej. Istotną innowacją było wprowadzenie w pełni zautomatyzowanego systemu sterowania armatami artylerii głównej (RPC - Remote Power Control).  Polegał on na zdalnym kierowaniu i naprowadzaniu na cel armat z pozycji Bojowego Centrum Informacji lub Centrali Artyleryjskiej, bez ingerencji obsługi wież. Specjalny komputer analogowy, korzystając z danych otrzymywanych z dalmierzy i dalocelowników, automatycznie obracał wieże w wyznaczonym kierunku i ustawiał wymagany do strzelania kąt podniesienia armat.

 

Lotnictwo pokładowe

 

Startujące ze specjalnych katapult samoloty pokładowe, wykorzystywano na pancernikach głównie do dalekodystansowego rozpoznania, koordynacji ognia, dozoru radioelektronicznego oraz tropienia i niszczenia okrętów podwodnych.

 

Od połowy 1941 r. na „North Carolinie” stacjonowały nowoczesne maszyny typu Vought-Sikorsky OS2U-3 „Kingfisher”. Samolot tego typu ważył 1954 kg (masa startowa 2769 kg). Prędkość maksymalna wynosiła 275 km/h, zasięg 1680 km, a pułap maksymalny 4725 metrów. Uzbrojenie składało się z dwóch karabinów maszynowych kalibru 7,7 mm oraz 2 bomb głębinowych o łącznej masie 294 kg.

 

OS2U Kingfisher

Samolot OS2U Kingfisher na katapulcie USS "North Carolina". Rys. Autor

 

Pod koniec 1944 r. wymieniono „Kingfishery” na najnowsze wówczas samoloty rozpoznawcze Curtiss SC-1 „Seahawk”. Maszyna tego typu ważyła 2867 kg (masa startowa 4082 kg). Prędkość maksymalna wynosiła 504 km/h, zasięg 1000 km, a pułap 11400 metrów. Uzbrojenie składało się z dwóch ciężkich karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm oraz 2 bomb głębinowych (zawierających w głowicach Torpex) o łącznej masie 295 kg. Na każdym z pancerników stacjonowały dwie (maksymalnie trzy) maszyny tego typu.

 

Przebieg służby

 

Pancernik USS „North Carolina” oficjalnie wszedł do składu floty US Navy 9 kwietnia 1941 r., jednak problemy z wibracjami, które wyszły na jaw już podczas pierwszych prób morskich spowodowały, że okręt uzyskał gotowość bojową dużo później niż zakładano. Problem dokuczliwych wibracji próbowano rozwiązać w różny sposób, jednak ostatecznie nigdy do końca się to nie udało. Najskuteczniejszy okazał się odpowiedni dobór śrub. Nim jednak do tego doszło, „North Carolina” spędził wiele miesięcy w doku stoczni New York Navy Yard oraz na licznych próbach morskich, stąd nadano mu przydomek „Showboat”.

 

USS North Carolina 1942

USS "North Carolina" na redzie stoczni Norfolk Navy Yard 3 czerwca 1942 r.

 

Gdy w sierpniu 1942 r. Amerykanie wylądowali na Guadalcanal, USS „North Carolina” był jedynym pancernikiem na Pacyfiku, zdolnym do operowania z szybkimi lotniskowcami USS „Wasp”, USS „Saratoga” i słynnym USS „Enterprise”. W późniejszym czasie dołączyły do nich pancerniki USS South Dakota” i USS „Washington”. Podczas bitwy u wschodnich Wysp Salomona 24 sierpnia 1942 r. USS „North Carolina” obronił przed zniszczeniem lotniskowiec USS „Enterprise” zestrzeliwując co najmniej siedem japońskich samolotów (ogień przeciwlotniczy pancernika był tak skuteczny, że japońskim samolotom udało się trafić lotniskowiec tylko trzy razy). Wojenne szczęście opuściło „North Carolinę” popołudniem 15 września 1942 r., gdy japoński okręt podwodny I-15 trafił torpedą w najczulszy punkt pancernika – lewoburtowe zwężenie dziobowe w rejonie głównej grodzi poprzecznej na wysokości barbety wieży nr 1. W starciu z bronią podwodną wygrała jednak potężna konstrukcja okrętu. Do kadłuba dostało się stosunkowo niewiele wody (970 ts), a pięciostopniowy przechył został niemal natychmiast wyrównany i okręt pozostał w szyku bez większego uszczerbku na prędkości maksymalnej. Dopiero wieczorem lekko uszkodzony „North Carolina” w eskorcie niszczycieli USS „Andersen” i USS „Dale” odszedł na kotwicowisko w Tongatapu, gdzie w asyście okrętu warsztatowego USS „Prometheus” dokonano prowizorycznych napraw, ukończonych w niespełna 6 dni.

 

Kolejne dwa miesiące pancernik spędził w doku bazy Pearl Harbor, gdzie ukończono remont oraz wzmocniono uzbrojenie przeciwlotnicze. Przez następnych kilka miesięcy „North Carolina” przebywał na kotwicowisku bazy w Numea na Nowej Kaledonii, gdzie wspólnie z pancernikiem USS „Indiana” eskortował konwoje i patrolował okoliczne akweny w poszukiwaniu jednostek wroga. W związku z bierną postawą floty japońskiej, odesłano pancernik na małą modernizację do Pearl Harbor w marcu 1943 r. W jej trakcie wymieniono m.in. uzbrojenie przeciwlotnicze i zainstalowano nowe dalocelowniki oraz radary obserwacyjne i kierowania ogniem. Po remoncie, w połowie kwietnia 1943 r. pancernik ponownie patrolował wody w okolicach Numea, nie napotkawszy niestety żadnych okrętów nieprzyjaciela.

 

 

Meet George

Książeczka zdrowia Meet George’a – kota z pancernika USS “North Carolina” (BB-55)

 

Dwa ostatnie lata wojny okręt spędził na wspieraniu ogniem artylerii wszystkich ważniejszych operacji desantowych i zaczepnych przeprowadzonych przez US Navy. Brał m.in. udział w lądowaniu na Nowej Georgii, Vella Lavella i Bougainville, wspierał inwazję na Wyspy Gilberta (Tarawa, Makin i Abemama). Pod koniec 1943 roku, 8 grudnia dosłownie zmiótł japońskie pozycje obronne na wyspie Nauru. Wielokrotnie osłaniał lotniskowce, m.in. USS „Bunkier Hill” podczas ataku na Nową Irlandię (wyspy Kaviengu i Rabaulu) i ponownie USS „Enterprise” na wodach koło Nowej Gwinei. W 1944 r. brał udział w rajdach na Roi, Namur, Kuadżalejn, Truk (dwukrotnie), Saipan, Tinian, Guam, Palau, Woleali, Holandii. W dniach 19-20 czerwca 1944 r. uczestniczył w wielkiej bitwie na Morzu Filipińskim, broniąc lotniskowce przed zmasowanymi atakami lotnictwa japońskiego, zestrzeliwując przy tym dwa wrogie samoloty. Następnie okręt przeszedł do stoczni Puget Sonud w Bremerton (stan Waszyngton) na remont wału napędowego i wzmocnienie uzbrojenia przeciwlotniczego oraz wyposażenia radioelektronicznego.

 

Remont pospiesznie zakończono, gdyż już 22 lutego 1945 r. USS „North Carolina” wszedł w skład potężnej armady TF 54 (6 pancerników, 5 krążowników i 16 niszczycieli) biorąc udział w bombardowaniu brzegów Iwo-jima. Po zajęciu wyspy, pancernik osłaniał lotniskowce w rajdzie na Kiusiu, a 24 marca wraz innymi okrętami ostrzelał Okinawę przygotowując grunt pod inwazję na tą wyspę. W trakcie tej operacji okręty wielokrotnie były atakowane przez Kamikaze. Podczas odpierania jednego z takich nalotów (zestrzelono trzy samoloty), pancernik został trafiony pociskiem kalibru 127 mm wystrzelonym omyłkowo przez artylerie jednego z okrętów amerykańskich. Pocisk uderzył w osłonę lewoburtowego dalocelownika Mk-37, nie zdołał przebić jego pancerza i eksplodował. Wybuch zabił na miejscu trzy osoby z otwartego stanowiska „Boforsów” kalibru 40 mm, a 44 innych ranił. Okręt pozostał na pozycji aż do 27 kwietnia. W międzyczasie jeszcze kilkakrotnie ostrzeliwał Okinawę i odpierał ataki Kamikaze. Dopiero 9 maja „North Carolina” przybył do Pearl Harbor na przegląd techniczny.

 

Ostatnią większą akcją okrętu była seria operacji skierowanych przeciw macierzystym wyspom Japonii. Po opuszczeniu Pearl Harbor, pancernik dołączył do okrętów 3 Floty 28 czerwca 1945 r. Wspólnie z pancernikami USS „Iowa”, USS „Missouri”, USS „Wisconsin”, USS „Alabama” i brytyjskim HMS „King Georgie V”, USS „North Carolina” ostrzelał obiekty przemysłowe Tokio oraz porty w Yokosuce, Kobe i Kure. W czerwcu 1947 roku pancernik skierowano do rezerwy i zakonserwowano. Dopiero latem 1960 r. wycofano go całkowicie ze służby i przekazany władzom stanu North Carolina. Jego mieszkańcy przeznaczyli 330 000 USD na przeholowanie okrętu do Wilmington, gdzie od 1 października 1961 r. stał się pływającym muzeum.

 

Podsumowanie

 

Pancernik USS „North Carolina” należy uznać za jeden z najlepszych okrętów wojennych jakie kiedykolwiek zbudowano. Przy przeciętnej wyporności narzuconej przez Traktat Waszyngtoński, udało się wybudować wielozadaniową, nowoczesną jednostkę potężnie uzbrojoną, zwrotną, stosunkowo szybką, odporną na uszkodzenia i przyzwoicie opancerzoną. Dzięki doskonałemu systemowi kierowania ogniem oraz najpotężniejszej w historii artylerii głównej (pod względem zdolności do przebijania pokładów), „North Carolina” z powodzeniem mógł łatwo uzyskać przewagę nawet nad tak wielkim okrętem jak japoński „Yamato”, zaś nad swoim rówieśnikiem - brytyjskim HMS „King George V” - górował pod każdym względem. Okręt doskonale wkomponował się w zmieniające się realia toczenia wojny na morzu. Silne, efektywne uzbrojenie przeciwlotnicze dawało mu wielkie możliwości operacyjne oraz pozwalało na współpracę z szybkimi zespołami lotniskowców. Co istotne, podczas II wojny światowej USS „North Carolina” był symbolem nadchodzącej nowej ery - epoki radioelektronicznej - spychając tym samym do lamusa wszystkie tradycyjne okręty liniowe innych państw. Znalazło to swoje potwierdzenie w praktyce.

 

USS North Carolina 1945

USS "North Carolina" (BB-55) w 1945 roku. Mal. Autor (Sławomir Lipiecki)

 

W ciągu wojny, pancernik wziął udział niemal we wszystkich ważniejszych operacjach morskich na Pacyfiku, pokonując przy tym dystans ponad 300 000 Mm! W ich trakcie zestrzelił 24 samoloty (wiele innych prawdopodobnie), a jego artyleria główna dziewięciokrotnie ostrzeliwała różne cele brzegowe walnie przyczyniając się do zwycięstwa oddziałów walczących na lądzie. Z kolei bliźniak „North Caroliny”, pancernik USS „Washington” (BB-56), zapisał na swoim koncie druzgocące zwycięstwo nad japońskim krążownikiem liniowym „Kirishima” (typ Kongo), który zniszczył nocą 14/15 listopada 1942 r. w przeciągu kilku minut, co najmniej 20 bezpośrednimi trafieniami pocisków kalibru 406 mm na zaledwie 75 wystrzelonych (statystyka celnych trafień wynosiła ok. 26%, co jak na walkę nocną było wówczas doskonałym wynikiem).

 

Dane taktyczno-techniczne pancernika do pobrania (pdf):   Yamato; dane taktyczno-techniczne

 

 

Sławomir John Lipiecki

 

Fot: USN photo # DN-ST-89-00321, by Don S. Montgomery, from the Department of Defense Still Media Collection, courtesy of dodmedia.osd.mil.

 
Przybornik
Jesteś 31729 majtkiem na pokładzie.

Przeszukaj witrynę:



 

Morze Statki i Okręty - FB

 

Mój baner:

 

 

Zaprzyjaźnione serwisy:

 

          USS Iowa (BB-61)

USS Iowa Association - Battleship Pacific Center

 

Sklei i serwis komputerowy

 

 

 

 

 


   Mapa strony

Portfolio
       Sławomir Lipiecki
        Publicystyka
        Rysunki i Grafika
        Webdesign
Okręty
        Artykuły
        Recenzje
        Modele
        Źródła
MSiO
        Numery
        Facebook
        Magnum-X
Koty
        Artykuły
        Źródła
        Mój poradnik
Persido
        Żywot człowieka poczciwego
        Kogut domowy
        Zgrupowanie AK Podlasie
        Galeria
Galeria
        Moje prace
        Okręty
        Koty
        Różne
Kontakt
   Szybki kontakt

Telefon: (0) 666 941 766
E-mail: irbis@warships.com.pl
   Narzędzia

   Stali współpracownicy :

Daniel Wolszczak
E-mail: persido@warships.com.pl

Barbara Cebulska
E-mail: barbaracebulska@warships.com.pl



Copyright (c) Sławomir Lipiecki