Sławomir John Lipiecki Website
rejestraja
login hasło


USS Iowa inaczej - recenzja artykułu z Okrętów
 
Pancernik USS "Iowa" (BB-61) cz. 1 i cz. 2, Autor: Grzegorz Nowak, OKRĘTY nr 4(13) i nr 5(14), kwiecień i maj 2012 r., wyd. Kagero.
 
 
Jako że pancerniki typu Iowa to niejako "moje podwórko", będę się czepiał. Na dodatek o tych jednostkach dostępnych jest tak dużo dobrych opracowań, że naprawdę trzeba się BARDZO mocno postarać, by coś popsuć. Cóż, jednak można! Rozumiejąc, że to "tylko" artykuł, na dodatek dotyczący jednostki o bardzo złożonej konstrukcji i długim życiorysie, nie będę jakoś specjalnie mocno krytykował skrótów (miejscami mega-skrótów), choć np. opis opancerzenia i ochrony przeciwtorpedowej woła o przysłowiową pomstę do niebios – wystarczy popatrzeć jak to profesjonalnie na tej samej mniej więcej pojemności tekstu zaprezentował choćby podany w bibliografii R. Sumrall w książce pt. „Iowa class battleships” (patrząc na artykuł, uważam, że Autor podał to źródło – podobnie jak większość pozostałych – jedynie dla przysłowiowego “szpanu”, bo zawartość tekstu w ogóle nie wskazuje na to, by powstał na jego bazie). Skupię się zatem jedynie na błędach merytorycznych, których niestety nie brakuje (...)
 
Cz. 1 Terminologia
 
Zacznę od końca, czyli od terminologii, a w zasadzie jej braku:
 
- Autor tudzież redakcja nie umieją, lub zwyczajnie nie chcą stać się profesjonalni i z uporem maniaka stosują fikcyjne terminy przedszkolne z podwórka.
Zacząć należy od “maglowanych” już nie raz na łamach różnych opracowań lub forów tematycznych KM, czyli Koni Mechanicznych – jednostki nieużywanej w praktyce na okrętach. Jednak w tym wypadku nie chodzi tylko o samo zastosowanie jej w artykule, ale o bezkrytyczne zapisanie mocy wyjściowej na wale wynoszącej 212 000 SHP (czyli poprawnie 155 852 kW) jako 212 000 KM! No gratuluję, po prostu pełen profesjonalizm (…) Swoją drogą jest to moc nominalna, o czym w tabeli brak informacji.
- Wyporności podane w tonach metrycznych, czyli t (1 t = 1000 kg) są w rzeczywistości tonami angielskimi ts (1 ts = 1016,04 kg). Na przykład wyporność standardowa 48 425 ts to 49 202 t. Tymczasem zapisano… 48 425 t! Cóż, widać dla Autora ts i t to jedno i to samo.
Wyporność 43 875 ts (podane w artykule błędnie w tonach metrycznych) to żadna fantastyczna wyporność „bez zapasów” tylko po prostu „Light ship” – pusty okręt!
Wyporność 55 424 ts (podane w artykule błędnie w tonach metrycznych) to żadna wyporność „optymalna bojowa” tylko wyporność normalna. Pancerniki typu Iowa nigdy nie „śmigały” po oceanie na tak niewielkiej wyporności. Zawsze powyżej 57 000 ts., co jest notabene szalenie istotne z punktu widzenia położenia pasa burtowego i pokładu względem nadlatujących pocisków, tudzież metacentrum GM, o czym w artykule nie ma ani słowa.
Wyporność 57 540 ts (poprawnie 57 256 ts – zresztą w artykule znów zapisana błędnie w tonach metrycznych) to właśnie wyporność bojowa (pełna).
Wyporność 59 331 ts (znów zapisane błędnie jako tony metryczne t) to owszem, wyporność maksymalna, ale dopuszczalna (co istotne, także dość powszechna w toku służby) i należało to napisać.
- „Działka 40mm, 28 mm i 20 mm” – brawo! Pomijam, że według terminologii to bardziej precyzyjnie się określając są to armaty, ale zdrobnienie „działko” zakrawa już o kpinę. Raz, że to termin lotniczy, a dwa że nie dotyczy aż tak dużych kalibrów.
- „Ochrona przeciwpodwodna” – Pozwolę sobie na złośliwość; nie wiedziałem, że pancerniki typu Iowa w latach 40-tych XX wieku wyposażone były już w aktywne i pasywne systemy zakłócania torped akustycznych, wyrzutnie bomb głębinowych, stacje hydroakustyczne itp. Bo to właśnie według terminologii podlega pod ochronę (poprawnie - obronę) przeciwpodwodną. Tymczasem to co opisał Autor (notabene kiepsko) to system biernej ochrony podwodnej części kadłuba lub bierna ochrona przeciwtorpedowa (TDS -Torpedo Defence System). Od biedy w skrócie można napisać po prostu „ochrona podwodna”, choć to nie ścisłe, bo mówimy o ochronie biernej, a nie czynnej.
- Sporną kwestią jest, czy pancerniki typu Iowa (i wcześniejsze) były drednotami. Raczej zwykło się używać określenia „szybkie superdrednoty”.
- „Pokłady pancerne” – akurat pokład pancerny to tam jest tylko jeden – pozostałe to pokłady ochronne, opisane notabene w tekście w sposób fatalny, o czym później.
- „Stanowisko dowodzenia” – poprawnie to było GSD, czyli „Główne Stanowisko Dowodzenia”, określane na pancernikach jako w j. angielskim jako „Conning Tower”.
- Jednostkę kW tak się poprawnie zapisuje, a nie KW.
- Jak podajemy kaliber w calach, to należy te cale zapisać – poprawnie 16”(406 mm) L/50, a tak generalnie zapis prawidłowy powinien być taki; armata 16” (kal. 406 mm) Mk 7 L/50.
- Amerykanie nie stosują literowego nazewnictwa wież, tylko cyfrowe. Pod zdjęciami powinny być podpisy typu np. wieża nr 2, wieża nr 3 itp.
- „Rura komunikacyjna” – to nie była żadna „rura komunikacyjna” tylko kanał głównych przewodów komunikacyjnych i miał on średnicę 16”, czyli 406 mm.
- „Dane techniczne” – poprawnie; dane taktyczno-techniczne.
- „Trzeci pokład platformowy” – Po pierwsze, nie był to żaden pokład platformowy. Był to pokład ciągły przez całą szerokość kadłuba, a skoro stanowił poszycie zbiorników pierwszego dna, to się fachowo nazywa pokład wodoszczelny (Hold Water Deck). Podstawy „Teorii okrętu” się kłaniają.
- Ciśnienie robocze pary okraszamy jednostką P (Pascal), a przy tak dużych mocach w MPa lub ew. w kG/cm^2.
- „Komora nabojowa” – w armacie kalibru 406 mm? To już nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne (...)
- Ciśnienie robocze gazów wylotowych w armacie okraszamy jednostką kG/cm^2.
- Głębokość rowka – co to jest?! Oczywiście chodziło o głębokość bruzd gwintu, a nie żadne “rowki”.
- „Kotły zasilające maszynownię” – czy tak trudno jest napisać „podające parę na turbiny”? Bo raczej prądu elektrycznego to one nie przekazują, a więc nie zasilają.
 
Cz. 2 Błędy merytoryczne
 
Jest ich za dużo, by wymieniać z detalami – skupię się więc tylko na tych najważniejszych.
Tabele z danymi to jedna wielka pomyłka. W stosunku do najlepszego okrętu w historii to jest „tabelusieńka”, a nie tabelka. Na dodatek niemal wszystko w niej jest błędne (sic!)
Wyporności są nieścisłe, podane w dodatku w tonach metrycznych, podczas gdy ich rzeczywista wartość dotyczy ts, czyli ton standardowych (angielskich). Mamy też inne “zgrzyty”. Na przykład szerokość maksymalna pancerników typu Iowa podana jako 32,97 m dotyczy w rzeczywistości KLW (konstrukcyjnej linii wodnicy). Szerokość maksymalna USS „Iowa” to 33 m (a nawet ciut, ciut więcej). Brak danych o metacentrum GM. Brak danych o sterach przy napędzie (sic!) Zasięg określony na 15 000 Mm/15 w. jest zupełnie nieprawdziwy – był to wstępnie założony zasięg w trakcie projektowania pancernika, a nie praktyczny, po wprowadzeniu całej serii ulepszeń i poprawek. Rzeczywisty (optymalny) wynosił 15 900 Mm/17 w., ale możliwe było uzyskanie o wiele większego (w talach 80-tych XX wieku nawet 20 150 Mm/17 w). Opancerzenie potraktowano bardziej niż skromnie (człowiek się zaczyna zastanawiać, czy faktycznie czyta artykuł o pancerniku?), a na dodatek z karygodnymi błędami. Wystarczy popatrzeć na pokłady (o czym później)! Nie ma ani słowa o cytadeli linii wałów itd. Dla Autora pancerz na typie Iowa kończy się na 166 wręgu głównym (ramowym) i basta! Co z grodziami poprzecznymi cytadeli? Co z ochroną stanowisk armat kal. 127 mm? Co z dalocelownikami? Co z maszyną sterową i jej grodziami oraz cytadelą linii wałów? Co z warstwą ekranującą pancerz i jego podkładem? Błąd jest nawet w uzbrojeniu USS „Iowa” w 1944 roku. Składało się ono bowiem wówczas (oprócz z oczywistych 9 x 406 mm i 20 x 127 mm) z 76 armat Bofors Mk 2 kal. 40 mm (19 stanowisk po cztery armaty każde) oraz 68 armat Oerlikona Mk 2 kal. 20 mm w układzie 8 x 2 i 52 x 1. Generalnie na Wikipedii znajdziemy wielokrotnie lepiej opracowane i bardziej wiarygodne tabele z danymi taktyczno-technicznymi niż w omawianym artykule.
 
„Wakacje Morskie” nie zakończyły się po drugiej konferencji Londyńskiej ka chce tego Autor, a już na pewno nie z powodu wycofania się Japonii. Sprawcami realnego końca „Wakacji Morskich” stały się Niemcy i Francja, a następnie Włochy. Dla nich Japonia była „na księżycu”. Dla Amerykanów powodem do budowy jednostek typu North Carolina była chęć posiadania jednostek nowatorskich, o znacznie rozszerzonych możliwościach operacyjnych, natomiast bezpośrednim powodem przezbrojenia ich w armaty 406 mm były pogłoski o budowie w Japonii jednostek uzbrojonych w taki kaliber. Powody zaś budowy pancerników typu Iowa rozpatrywać należy dwubiegunowo; - z jednej strony miały być przeciwwagą typu Yamato, z drugiej strony miały stanowić kwintesencję okrętów uniwersalnych, dobrych do wykonania niemal każdego zadania.
Pancerniki typu North Carolina wcale nie miały zostać uzbrojone w żadne „sprawdzone” armaty kalibru 356 mm tylko w zupełnie nowe 14”/50 Mark 11 B, których wcześniejsza („cięższa”) wersja została notabene dużo później zastosowana na przebudowanych podczas II WŚ pancernikach typu Tennessee, ale model B (dla “North Caroliny”) nigdy nie został wprowadzony do linii! John Campbell i jego “Naval Weapons of World War Two” się kłania…
W przypadku pancerników amerykańskich, ich siłownie wcale nie były takie ciężkie – wręcz przeciwnie! Były to najbardziej zaawansowane technicznie zespoły napędowe na świecie. Będąc nie tylko wydajne i mając rewolucyjny system sterowania (np. dwustopniowe przekładnie redukcyjne), przede wszystkim były wykonane z najnowszych wówczas zdobyczy technologii z zakresu materiałoznawstwa. Były więc lekkie! Także nie przypisywałbym jakiś nadnaturalnych właściwości pancernikom typów North Carolina, South Dakota czy Iowa z punktu widzenia rozplanowania ich zespołów napędowych. Poza tym i tak we wszystkich trzech przypadkach ZNACZNIE przekroczono zakładaną wyporność standardową, o czym w tekście nie ma ani słowa, co najmniej jakby to były jakieś cuda zbudowane przez UFO. Amerykanie byli mądrzy, ale nie są nadludźmi (!) Poza tym Anglicy pokazali im, że możliwe jest zastosowanie kilku efektywniejszych, choć bardziej konserwatywnych rozwiązań, a za darmo nic nie ma (kompromisy musiały być).
Nikt nie zakładał, że pojedyncze trafienie może wyłączyć na „South Dakocie” większości artylerii (sic!) Obawiano się, że może wyłączyć z walki więcej niż jedno stanowisko armat 127 mm lub więcej niż jeden dalocelownik Mark 37 („more then one” to nie to samo, co większość).
 
Ciasnota pomieszczeń szeregowych marynarzy oraz niebezpiecznie zwarta architektura nadbudówek to nie wszystkie NAJWAŻNIEJSZE wady typu South Dakota. Co z dzielnością morską? Co z warunkami do dogodnego prowadzenia ognia artylerii? W końcu, co z karygodną wadą konstrukcyjną rufowej poprzecznej grodzi cytadeli? To chyba ważniejsze niż mniejsza o 35 cm koja marynarska?
Umieszczenie pancerza wewnątrz kadłuba było zdaniem Autora znakomitym pomysłem. To ja, wielki fan pancerników typu Iowa powiem, że to najgorszy ze wszystkich „wymuszonych” pomysłów zastosowanych na tym i na poprzednim typie pancerników (z punktu widzenia II WŚ oczywiście, bo wobec współczesnych RPK to kapitalna idea)! Dlaczego? Pozostawiam Autorowi kilka następnych lat na badania. Choć sądziłem, że tak oczywiste kwestie są już wszystkim znane...
Skąd ten zachwyt nad typem Nagato to ja nie mam pojęcia... Ten zbudowany w przestarzały sposób, częściowo skorodowany relikt minionej epoki (np. pokłady z wielu warstewek calowej grubości blach HT) „do pięt” nie dorastał takiej przebudowanej „Nevadzie”, a co dopiero „North Carolinie” i „South Dakocie”! Projektując typ Iowa nikt, dosłownie NIKT nie myślał o żadnym „Nagato” (!!!) Koncepcja prowadzenia wojny zaczęła zmieniać się już bowiem w połowie lat 30-tych XX w., stąd właśnie budowa typu North Carolina i kolejnych typów. Rosła rola nie tylko sił powietrznych, ale i zwiększano zakres obowiązków dla pancerników, dla których „bezmyślna” walka z innymi okrętami liniowymi nie była już priorytetem samym w sobie. Innymi słowy Machan ustępował pola Corbett’owi. Wcale nie chodziło tu o żadne lotniskowce, ale po prostu o ochronę linii komunikacyjnych i przecinanie takowe przeciwnikowi w myśl zasady kombinowanych zespołów floty, które te zadanie miały realizować (wykonać na pięć).
 
Typ Kongo nigdy nie przestał być krążownikiem liniowym. Nazywanie go szybkim pancernikiem jest obrazą dla takowych. W japońskiej literaturze spotykam na ogół klasyfikację junyosenkan, czyli krążownik liniowy, co jest oczywiste, biorąc pod uwagę iluzoryczne opancerzenie i pozostałą ochronę bierną tych jednostek w zestawieniu z typowym pancernikiem.
Oczywiście tajfuny i inne przyrodnicze anomalia nie były dla pancerników typu Iowa groźne od strony żywotności samych jednostek, ale walczyć to się w takich warunkach nie dało, a marynarze płacili słoną daninę Neptunowi. Za to upierdliwe kołysania boczne dawały się we znaki już przy średnim stanie morza, torpedując niejako ideę wychylonego pancerza burtowego w stosunku 50/50 (na dwoje babka wróżyła). Zachwycanie się właściwościami morskimi pancerników typu Iowa to akurat nienajlepszy pomysł – było bowiem pod tym parę nieco lepszych jednostek.
Informuję Autora, że pancerniki typu Iowa miały CZTERY pokłady ochronne (co to w ogóle za określenie „kadłuby podzielone pokładami???): górny, drugi (główny pokład pancerny), przeciwodłamkowy i dolny.
 
Zdaniem Autora ochrona pozioma typu Iowa to: 38 mm + 121 mm + 16 mm, co jest bardzo poważnym niedomówieniem. Skoro Autor nie potrafi podać poprawnie tak bardzo podstawowych i ważnych danych, to co można myśleć o reszcie tekstu? Przecież oczywiste jest, że ochrona pozioma pancerników typu Iowa składała się z: pokładu górnego o grubości 38 mm STS, pokładu drugiego (głównego pokładu pancernego) o grubości 121 mm pancerza typu B ułożonego na warstwie ciągliwej o grubości 32 mm STS (razem 153), pokładu przeciwodłamkowego o grubości 16-19 mm STS oraz pokładu dolnego o grubości 13-16 mm STS. Ponadto (o czym w tekście nie ma ani słowa!) nad komorami prochowymi pokład dolny miał grubość 1 cala (25,4 mm), a nad maszyną sterową aż 142-157 mm. Wystarczyło zrobić porządny zład wzdłużny i poprzeczny zamiast całej plejady rysuneczków poglądowych z malowaniem i wszystko byłoby jasne.
 
„Tabelusia” z uzbrojeniem budzi mój skrajny niedosyt – nie dość, że zawiera rażące błędy terminologiczne, to jeszcze jest niekompletna. Podano np. prędkości wylotowe dla pocisków, ale jakich, to już się weź czytelniku domyśl. Można to oczywiście wydedukować z masy podanej poniżej, ale w takim układzie oznacza to, iż np. armaty Mk 7 strzelają wyłącznie amunicją przeciwpancerną Mk 8, a przecież mogły strzelać też tej klasy amunicją w wersji Mk 5 o masie 1016,04 kg. Ale co gorsza, nie ma nic na temat amunicji odłamkowo/burzącej HC/HE, ani przeciwlotniczej (tak, tak! Armaty pancerników typu Iowa strzelały także amunicją przeciwlotniczą!) itd. itp. Ogólnie tabela zrobiona dla samej tabeli i jeszcze z błędami.
Ani słowa o tym, że naprzemienny układ kotłowo-maszynowy miał też kapitalne znaczenie dla ochrony biernej okrętów. Generalnie zero ciekawostek.
W kwestii mocy wyjściowej napędu również mamy nieścisłość. Nie chodzi o to, że istniała możliwość przeciążenia zespołu napędowego o 20% bo było to od razu wkalkulowane w projekt. Istotą była możliwość większego forsowania maszyn, o jeszcze większą wartość!
 
Pancerniki typu Iowa według projektu miały mieć zalane dwie wewnętrzne przestrzenie w systemie grodzi wzdłużnych. Autor opisał system po wprowadzeniu korekt, będących efektem dołujących testów na sekcji kadłuba pancernika „South Dakota”. Zmiany procedur poprawiły znacznie efektywność ochrony przeciwtorpedowej, jednak upośledziły ochronę bierną obu typów pancerników od strony przyjmowania „na klatę” ciężkich pocisków. Opisałem tę skrzętnie przemilczaną przez analityków wadę w kwietniowym numerze MSiO (rocznik 2012). Generalnie Autor albo nie ma zielonego pojęcia o systemie ochrony biernej pancerników, szczególnie amerykańskich, albo redakcja tak mu pocięła tekst, co jest równie wysoce prawdopodobne. Ogólnie klapa i tyle. Nic na temat ochrony poprzecznej, nic o podziale sekcyjnym, nic o próbie uniezależnienia sekcji od dostaw energii, nic o OPA, nic o systemie wymiany cieczy w zbiornikach, nic o skuteczności (lub nie) potrójnego dna, nic o grodziach cytadeli itd. Itp. – długo wymieniać.
 
Opis opancerzenia skrócony został do granic absurdu. Jako że w tekście nie ma ani jednego przekroju, nic się na temat ochrony biernej pancerników typu Iowa nie dowiemy konkretnego. Po raz drugi (po tabelce) powtórzono niedomówienie w zakresie opancerzenia poziomego (znów te 38+121+16 mm zamiast poprawnych 38+121+32+16/19+23/16/25 mm), nie ma nic o materiale konstrukcyjnym oraz ochronnym (choćby o rewelacyjnym pancerzu typu B na pokładzie głównym), ani słowa o „cytadeli” linii wałów śrubowych czy tez maszyny sterowej, nic o grodziach zamykających te cytadele. Ba! Nie ma też informacji o ochronie przewodów komunikacyjnych dalocelowników oraz stanowisk armat kal. 127 mm. Pada co prawda informacja w tekście, że stanowiska (nie wieże, jak chce Autor) były modelu 28 (Mark 28), ale jakiej wersji już nie. Tymczasem były to najgrubiej chronione tego typu instalacje w US Navy, bo pancerz je pokrywający miał grubość aż 64 mm stali specjalnej STS itd. itp.
 
Ciekawostką, trudną dla mnie do wytłumaczenia, jest opis roli głównego pokładu pancernego, jakoby jego podstawowym zadaniem miała być ochrona pancernika… przed bombami lotniczymi! Co z wrogimi pociskami (bo o rakietach nie wspomnę, jako że nie było o tym mowy w projekcie)? Przecież oczywistym jest fakt, że głównym założeniem projektantów była ochrona pancernika przed najcięższą artylerią okrętową i dopiero w drugiej kolejności przed bombami lotniczymi.
 
Cz. 3 Inne uwagi
 
Grafiki 3D pancernika są takie sobie. Jak na możliwości Pana Stefana Dramińskiego oczywiście, którego prywatnie bardzo sobie cenię i wiem, że ma znacznie większe możliwości i umiejętności. Ale parafrazując od tego, lepsza od tych wszystkich grafik 3D byłaby jedna porządna generalka z przekrojem. Za to mamy 4 strony A4 ze średniej jakości rysunkami pancernika w różnym malowaniu. Ja w tym sensu nie widzę żadnego. Swoją drogą, ciekawe skąd pochodzi pomysł podnoszenia na rysunku armat w wieżach art. głównej o znaczny kąt – węszę tu próbę skopiowania mojego osobistego patentu (...)
 
Dla pancernika USS “Iowa” turbiny i przekładnie faktycznie wykonała firma General Electric, jednak dwa inne pancerniki typu Iowa otrzymały zespoły turbin firmy Westinghouse, o czym warto było wspomnieć. Generalnie tekst nie jest odkrywczy, za to powiela całą masę starych błędów. Póki co nie mam pojęcia jaki był cel tej podrzędnej publikacji, poza być może propagowaniem samego pancernika, co oczywiście zawsze jest mile widziane. Ale każdą promocje należy poprawie wykonywać, a przynajmniej się o to postarać.
 
Tradycyjnie, w tekście – de facto monograficznym! – brakuje choćby jednego przekroju kadłuba. Ileż błędów udało by się dzięki temu uniknąć!
Tekst nie pokrywa się z wymienionymi na koniec źródłami. Ani Garzke, Ani Sumrall ani Friedman nie piszą bajek i stosują poprawną terminologię.
Na pewno też bajek tego pokroju nie było na łamach MSiO!
 
Cz. 4 Błędy w części drugiej artykułu
 
Pomimo ukazania się mojej recenzji, ani Autor, ani Redakcja nie zadali sobie choćby grama trudu, by się poprawić. Ot, klasyczny wyraz ignorancji – eh, ten głupi czytelnik, w końcu co on tam wie (...)
W każdym razie nie dość, że powielono stare błędy, to dołożono garść kolejnych:
 
- Pancerz głównego pokładu pancernego to znów tylko 121 mm zamiast 152 mm, a konkretnie 121 mm B + 32 mm STS (według Friedmana łącznie 152-184 mm).
- Płyty czołowe wież art. głównej 432 mm zamiast 496 mm (432 mm B + 64 mm STS).
- Płyty boczne wież art. głównej 241 mm zamiast 260 mm (241 mm A + 19 mm STS).
- Znów brak choćby jednego przekroju kadłuba.
- Brak danych o ochronie stanowisk armat 127 mm oraz dalocelowników.
- Zasięg potężnego (jak na II WŚ) radaru obserwacji powietrznej i nawodnej SK-1 oceniono na zaledwie... 3 km (sic!) Sądzę, że to jakaś straszna literówka,  bowiem nie posądzałbym Autora o aż tak skrajną niekompetencję.
- 212 000 SHP zapisane jako 212 000 KM - a tak w ogóle, to jaka to moc? Powinno być podane, że nominalna.
- Tony angielskie zapisane jako tony metryczne (np. podana przez Autora "wyporność pełna", czyli bojowa, 57 500 t to w rzeczywistości 57 256 ts, a jakby to zapisać w "t", byłoby 58 181 t, a nie 57 500 t).
- Zdaniem Autora USS "Iowa" jest “wąska” w porównaniu do "Vanguarda". Zabawne o tyle, że jest przecież od niego nawet minimalnie szersza, konkretnie o 0,2 metra...
- Według Autora, typ Iowa budowano do służby na Pacyfiku (tymczasem Amerykanie budowali swoje pancerniki do służby na wszystkich oceanach - po to były tzw. Panamaxami!!!)
- Radary “dozoru” zamiast “obserwacji” (błąd terminologiczny), przy czym nic o najważniejszym - radarach artyleryjskich.
- Zasięg operacyjny dla lat 80-tych XX w. znów przepisany z projektowanego (15 000 Mm/15 w.), czyli de facto z desek kreślarskich końca lat 30-tych. Tymczasem po przebudowie najbardziej optymalny zasięg operacyjny wynosił 15 900 Mm/17 w., zaś maksymalny 20 150 Mm/17 w.
- "działka" Phalanx... no comments. To naprawdę nie jest śmieszne. To jest klasyczne żal.pl!
- Zapas paliwa 8624 t (powinno być ts) podany z projektu z lat 30-tych. Tymczasem optymalny zapas paliwa dla USS "Iowa" z lat 80-tych to 7600 ts (na destylowanym paliwie), ale możliwe było swobodne zabranie nawet 9520 ts. destylowanego paliwa NATO F-76 DMF/DMAC. Co ciekawe, zwykle właśnie tak robiono.
- Podana szerokość "Iowa" oceniona przez Autora jako "całkowita", w rzeczywistości dotyczy KLW. Całkowita szerokość typu Iowa to niemal równe 33 m (niemal, bo na rufie z uwagi na kołpaki sieci lądowiska śmigłowców wychodzi nieco więcej).
- Maszt kratownicowy z cyt. "systemami walki elektronicznej", podczas gdy tam żadnych takich systemów nie było (to się swoją drogą nazywa WRE, czyli walka radioelektroniczna). Na maszcie znajdowały się dwa radary obserwacyjne (SPS-49 i SPS-67, kilka anten łączności oraz antena systemu powietrznej wymiany danych AN/URN TACAN). Oczywiście słowa nie ma też o NATO-wskim systemie NTDS z dwiema antenami, które przypominają choinkę, a którą sami amerykanie zwą “Iowa Christmas Tree”.
-  Koszt przebudowy USS "Iowa" porównany przez Autora z ceną budowy krążownika, podczas gdy wyniósł w rzeczywistości mniej niż budowa fregaty typu O. H. Perry.
- Najwyraźniej przebudowa typu Iowa – oczywiście wyłącznie zdaniem Autora i być może Redakcji - dotyczyła jedynie masztów i instalacji rakiet (choć też nie napisano w jaki sposób je rozmieszczono, a na dodatek wymieniono jedynie dwa rodzaje ów rakiet - tylko w tabelce - a było ich więcej).
- Nic o broni nuklearnej (!!!) A było jej sporo, bo zwykle 10-12 pocisków 16" Mk 23 (z głowicą uranową W23 każda, oficjalnie wycofane z okrętów w latach 60-tych, co jest nieprawdą) plus 2-4 tzw. pociski "przestrzeliwujące" oraz 8-12 rakiet manewrujących Tomahawk w wersji TLAM-N (z głowicą termonuklearną W90 każda). Nawet idąc na Zatokę Perską w 1991 r. USS “Missouri” i USS “Wisconsin” miały w swoich wyrzutniach ABL po 8 rakiet w tej wersji.
- Zdaniem Autora pancernikom typu Iowa zagrażają jedynie torpedy... Jak rozumiem, pociski z głowicami nuklearnymi już nie?
- Załoga składająca się jedynie z oficerów i marynarzy... (widać podoficerowie, funkcjonariusze żandarmerii oraz żołnierze USMC dostali wypowiedzenie).
 
Błędów i to zatrważających jest więcej. Po prostu nie ma sensu ich wszystkich wymieniać.
W mojej ocenie artykuł jest do niczego.
Nie nadaje się ani dla początkujących shiploverów (w Wikipedii są bowiem lepsze informacje), a tym bardziej dla “starych wyjadaczy”, u których może wzbudzić jedynie gromki śmiech lub (w zależności od charakteru odbiorcy) frustrację (...)
 
Sławomir Lipiecki

 

Przybornik
Jesteś 30881 majtkiem na pokładzie.

Przeszukaj witrynę:



 

Morze Statki i Okręty - FB

 

Mój baner:

 

 

Zaprzyjaźnione serwisy:

 

          USS Iowa (BB-61)

USS Iowa Association - Battleship Pacific Center

 

Sklei i serwis komputerowy

 

 

 

 

 


   Mapa strony

Portfolio
       Sławomir Lipiecki
        Publicystyka
        Rysunki i Grafika
        Webdesign
Okręty
        Artykuły
        Recenzje
        Modele
        Źródła
MSiO
        Numery
        Facebook
        Magnum-X
Koty
        Artykuły
        Źródła
        Mój poradnik
Persido
        Żywot człowieka poczciwego
        Kogut domowy
        Zgrupowanie AK Podlasie
        Galeria
Galeria
        Moje prace
        Okręty
        Koty
        Różne
Kontakt
   Szybki kontakt

Telefon: (0) 666 941 766
E-mail: irbis@warships.com.pl
   Narzędzia

   Stali współpracownicy :

Daniel Wolszczak
E-mail: persido@warships.com.pl

Barbara Cebulska
E-mail: barbaracebulska@warships.com.pl



Copyright (c) Sławomir Lipiecki